XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA – 11.10.2026 r.
Z Ewangelii wg św. Mateusza
Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: "Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych".
Rozważanie
Można być zaproszonym przez Boga i przez całe życie nie znaleźć czasu, żeby do Niego przyjść.
Jezus opowiada przypowieść o królu, który wyprawił ucztę weselną dla swojego syna.
Wszystko jest gotowe.
Stół nakryty.
Uczta przygotowana.
Król posyła sługi, żeby zawołali zaproszonych.
A oni nie przychodzą.
Jeden zajmuje się polem.
Drugi interesami.
Inni po prostu lekceważą zaproszenie.
Zobacz, jakie to niezwykłe.
Król zaprasza na ucztę, a zaproszeni zachowują się tak, jakby mieli coś ważniejszego do zrobienia.
I może właśnie tutaj zaczyna się problem wielu z nas.
Nie zawsze odrzucamy Boga wprost.
Nie mówimy: „Nie chcę Cię”.
Częściej mówimy: „Później”.
Później się pomodlę.
Później pójdę do spowiedzi.
Później naprawię tę relację.
Później zmienię to, co od dawna niszczy moje życie.
A potem mijają kolejne dni, miesiące, lata.
I nawet nie zauważamy, że to, co miało być tylko na chwilę, staje się sposobem na życie.
Można nie odrzucić Boga ani jednym słowem, a jednak każdego dnia wybierać życie bez Niego.
Ale w tej Ewangelii jest coś jeszcze piękniejszego.
Król nie odwołuje uczty.
Nie zamyka pałacu.
Posyła sługi na drogi i zaprasza kolejnych ludzi.
Dobrych i złych.
Wszystkich, których spotkają.
To obraz Boga, który nie czeka wyłącznie na tych, którzy mają uporządkowane życie. Zaprasza także tych, którzy pogubili się po drodze, popełnili błędy i nie są dumni ze swojej przeszłości.
Nie musisz najpierw stać się idealny, żeby przyjść do Boga. Przychodzisz do Niego właśnie po to, żeby pozwolić Mu przemieniać swoje życie.
Ale wtedy pojawia się człowiek bez stroju weselnego.
Jest na uczcie, ale nie ma odpowiedniego stroju.
I tu trzeba się zatrzymać.
Bo ta przypowieść nie kończy się na samym zaproszeniu.
Nie wystarczy wejść do sali. Zaproszenie króla domaga się odpowiedzi.
Strój weselny przypomina, że wiara nie może pozostać tylko deklaracją. Spotkanie z Bogiem powinno stopniowo zmieniać nasze serce, decyzje i sposób traktowania innych.
Nie chodzi o to, żeby nigdy nie upaść.
Chodzi o to, żeby nie udawać, że niczego nie trzeba w sobie zmieniać.
Można przecież być blisko Kościoła, znać modlitwy, uczestniczyć we Mszy Świętej, a jednocześnie pielęgnować w sobie nienawiść, krzywdzić innych i nie chcieć przebaczyć.
Można siedzieć przy stole, a sercem być bardzo daleko od Gospodarza.
I właśnie przed tym ostrzega Jezus.
Bóg zaprasza cię takim, jakim jesteś, ale kocha cię zbyt mocno, żeby pozostawić cię bez przemiany.
Może więc dzisiaj nie musisz pytać, czy jesteś godny zaproszenia.
To zaproszenie już otrzymałeś.
Zapytaj raczej: czy naprawdę na nie odpowiadasz?
Czy znajdujesz czas dla Boga, czy tylko resztki czasu, które zostają po wszystkim innym?
Czy pozwalasz Mu wejść w te miejsca swojego życia, których najbardziej się wstydzisz?
Czy chcesz jedynie Jego pocieszenia, czy jesteś gotowy przyjąć także Jego wezwanie do zmiany?
Bo uczta jest przygotowana.
Bóg nie przestał zapraszać.
Pytanie tylko, czy nie przyzwyczaiłeś się tak bardzo do Jego zaproszenia, że przestałeś na nie odpowiadać.
Klara Zawadzka
