UROCZYSTOŚĆ NAJŚWĘTSZEJ TRÓJCY – 10.05.2026 r.
Z Ewangelii wg św. Jana
Jezus powiedział do Nikodema: "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego".
Rozważanie
Gdyby ktoś zapytał, o czym jest całe chrześcijaństwo, można by odpowiedzieć jednym zdaniem:
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał.”
Tak umiłował.
Nie polubił.
Nie zaakceptował.
Nie tolerował.
Umiłował.
I nie chodzi tu o świat idealny.
Bóg nie posłał swojego Syna do ludzi świętych, którzy nie potrzebowali ratunku.
Posłał Go do świata poranionego grzechem.
Do ludzi pogubionych.
Do ludzi, którzy mieli Go odrzucić.
Do ludzi takich jak my.
Bo łatwo mówić o Bożej miłości.
Trudniej pozwolić, żeby dotknęła własnego serca.
Łatwo uwierzyć, że Bóg kocha świętych.
Trudniej uwierzyć, że kocha mnie.
Mnie z moimi słabościami.
Mnie z moimi upadkami.
Mnie z tym wszystkim, czego najbardziej się wstydzę.
A Jezus mówi dziś:
„Tak Bóg umiłował świat…”
Jakby chciał powiedzieć:
Nie masz pojęcia, jak bardzo jesteś kochany.
Nie wtedy, gdy będziesz lepszy.
Nie wtedy, gdy wszystko naprawisz.
Nie wtedy, gdy przestaniesz upadać.
Teraz.
Właśnie teraz.
Potem Jezus wypowiada słowa, które potrafią zmienić całe życie:
„Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, aby świat został przez Niego zbawiony.”
A jednak wielu ludzi żyje tak, jakby Bóg był ich największym oskarżycielem.
Boją się Go.
Uciekają przed Nim.
Chowają przed Nim swoje słabości.
Tymczasem Jezus mówi coś dokładnie odwrotnego.
Bóg nie przychodzi po to, żeby cię pogrążyć.
Przychodzi po to, żeby cię ocalić.
Bóg nie wychodzi człowiekowi naprzeciw z potępieniem.
Wychodzi mu naprzeciw z miłosierdziem.
Krzyż nie jest miejscem, w którym Bóg mówi:
„Zobacz, jak bardzo zawiodłeś.”
Krzyż jest miejscem, w którym mówi:
„Zobacz, jak bardzo cię kocham.”
Bo można oddać swój czas.
Można oddać swoje siły.
Można oddać wiele rzeczy.
Bóg dał nam swojego Syna.
Nie dlatego, że człowiek sobie na tę miłość zasłużył.
Ale dlatego, że był kochany.
I może właśnie dlatego ta Ewangelia tak porusza.
Bo nie zaczyna się od grzechu człowieka.
Zaczyna się od miłości Boga.
Od miłości, która jest pierwsza.
Która nie czeka, aż człowiek stanie się doskonały.
Która przychodzi do niego dokładnie tam, gdzie jest.
Można zwątpić w siebie.
Można zwątpić w ludzi.
Można stracić nadzieję.
Ale Bóg nie zwątpił w człowieka.
I może dziś warto zatrzymać się tylko na jednej prawdzie:
Bóg wie o mnie wszystko.
I mimo to nie przestał mnie kochać.
Klara Zawadzka
